Upgrade 2.0 – Pasja

Przed Państwem dość nietypowy opis współpracy jaką proponuje wam OptimizeMe w osobie Roberta Majewskiego wspomaganego przez Emilie Dunajską. Będzie to cykl krótkich wpisów o motywach jakimi kierowała się ta dwójka wprowadzając projekt w życie.

Upgrade 2.0

Pasja

Praca z ludźmi może dawać ogromną motywację i radość gdy wszystko idzie jak powinno. Gdy między trenerem a podopiecznym jest „to coś” wtedy może się wydawać, że nie ma rzeczy niemożliwych. Efekty pracy są jej naturalną konsekwencją i obie strony uznają je za coś oczywistego, bo gdy każdy robi swoją pracę tak jak umie najlepiej, efekty są, dają radość i nikt się specjalnie nie zastanawia nad tym co się stanie, gdy przyjdzie pierwszy kryzys. Łącznie 19 lat pracy z ludźmi i jeden wniosek – jedna rzecz, która potrafi obrócić najwspanialszą, dającą najfajniejsze owoce w postaci mierzalnych wyników, współpracę w niebyt, a nawet często w niechęć podopiecznego do trenera i na odwrót.

„Jeśli nie masz motywacji to ją znajdź! Trener nie jest od dawania i szukania motywacji!”

Też tak sądziłem do niedawna, ale jeśli chce się komuś pomóc to ten frazes, choćby najprawdziwszy na świecie, nic zupełnie w tej konkretnej sytuacji nie zmieni. Bo gdy ktoś nie mógł jej znaleźć wcześniej, takie słowa na pewno mu nie pomogą jej nagle znaleźć. Do stracenia jest coś znacznie więcej niż pieniądze. Do stracenia jest człowiek i jego marzenia. Wie o tym każdy trener, który kiedykolwiek usłyszał od swojego podopiecznego szczere i niewymuszone słowa wdzięczności. To jest ta chwila, dla której pracujemy w tym zawodzie. To jest ta chwila, która wynagradza wszystkie do późna spędzone godziny na klarowaniu swojej myśli podopiecznemu, bo choć nie musimy tego robić tłumaczymy mu każdy nasz krok by miał do nas pełne zaufanie by wiedział i był przekonany że jest w dobrych rękach, że jego cel to jest coć co i nam spędza sen z powiek.

Co jednak gdy ta motywacja umyka? Czy ona jest w ogóle potrzebna? Po co ten Upgrade 2.0? 

Motywacja jest ściśle związana z celem. To taka siła do jego realizacji, to taki płomyk, który pielęgnowany odpowiednio urośnie do skali, w której nic absolutnie nie będzie w stanie zachwiać podopiecznym i jego dążeniom do celu. Wszystko to jednak do czasu, gdy życie brutalnie zweryfikuje to na jak wielkie cele możemy sobie na ten moment pozwolić. Bardzo często okazuje się, że nasze wyobrażenie o tym co potrafimy osiągnąć jest brutalnie deptane przez zbyt małą ilość środków do tego by dojść tam, gdzie (jak się zdawało jeszcze wczoraj) po prostu bez kłopotu i zadrapania dojdziemy bez problemu. Co się dzieje wtedy w głowie człowieka, który doznał naprawdę wielkiego zawodu? Co się dzieje z tym płomykiem, który teraz przypomina gasnącą zapałkę? Podopieczny szukając odpowiedzi często cały ciężar próbuje zrzucić na trenera, idąc do niego ze słowami:

„Trenerze ratuj musimy to jakoś nadrobić”

Tym czasem, często ani „jakoś” ani „nadrobić” nie mogą mieć miejsca bo nie da się osiągnąć więcej robiąc mniej, pod warunkiem, że i wcześniej robiło się to tak mądrze jak tylko się dało.

Kołcz?! Po cóż mi on?! Te wyświechtane frazesy z Internetu nie są mi zupełnie do niczego potrzebne. Tak myślałem i ja do niedawna, a tym czasem uświadamiając sobie, że w dzisiejszych czasach jedynym najpoważniejszym problemem współczesnego człowieka w natłoku wręcz przygniatających go spraw, jest to co ma w swojej głowie. Ta często paraliżująca myśl, że nie da on rady zrobić niczego więcej lub przeciwnie, że mimo tego natłoku spraw on znakomicie sobie poradzi z równolegle prowadzonym życiem sportowca by szybciutko osiągnąć sylwetkę rodem z okładek czasopism, często niewiele mówiących o sporcie za to sprzedających nam truizmy, które nic konkretnego do naszego życia nie wniosą. W jednym i w drugim wypadku te dwie osoby czeka podobnego rodzaju porażka. Ta pierwsza osoba w końcu udowodni sobie i światu, że nie ma czasu na treningi bo szybko znajdzie wymówkę, a ta druga rozbije się o ścianę swoich własnych oczekiwań wobec siebie, których nie będzie w stanie realizować, gdyż nie będzie posiadać odpowiednich środków do tego aby osiągnąć cel. W obu przypadkach brakowało, co może zabrzmieć zabawnie, poważnej rozmowy o celu. Gdyby taka rozmowa miała miejsce, gdyby obie osoby odpowiedziały sobie na pytanie, co chcą tak na prawdę osiągnąć w ramach tego, co mogą z siebie dać, wspomagane radami jak to wszystko poukładać w ich własnym życiu, a nie w życiu jakichś tam fit celebrytów tylko w ich własnym, niepowtarzalnym, najeżonym często bardzo poważnymi wyzwaniami życiu.

Ja, jako trener miałbym tylko jedno zmartwienie. Pozwolić, stać się temu człowiekowi, który do Nas przychodzi, najlepszym na jakiego go stać. A te wszystkie cele, które mu towarzyszą? Możliwe, że się zmienią. Możliwe, że będziemy mieć więcej środków do osiągania jeszcze większych celów, ale i wtedy nad nimi będzie ciągle czuwał ktoś, kto pomoże rozjaśnić Wam moi drodzy czy droga którą właśnie obieracie jest dla was najlepsza. Jest tym czego potrzebujecie najbardziej, byście nigdy nie mieli problemów ze słomianym zapałem i brakiem motywacji.

Od teraz i mentalna strona waszej pracy interesuje nas równie bardzo co praca nad waszym ciałem i waszym zdrowiem. O tym wszystkim jest właśnie Upgrade 2 Zapraszamy do pracy nad sobą. My zawsze będziemy z wami.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *