Jak zacząć? Siłownia, trener, zajęcia grupowe.

Abc trenującego powinniśmy zacząć od znalezienia najwłaściwszego miejsca do osiągnięcia danego celu. Z racji na przystępność cen karnetów oraz wszechstronność oferty jaką oferują nam dzisiejsze siłownie oraz sieci fitness możemy spokojnie przyjąć, iż to będzie miejsce, w którym bez problemu znajdziemy coś dla siebie.

Praca nad sobą to niełatwe wyzwanie, a wie to najlepiej każdy, kto to wyzwanie

  • porzucił nie widząc rezultatów swojej pracy
  • zniechęcony czymkolwiek innym, porzucił samą myśl o pójściu na siłownię, gdzie przecież już wszyscy świetnie wiedzą co robią!

Nie moi drodzy. Pocieszę was.

Mało kto wie, co tam robi, na prawdę mało kto. Chyba, że dana osoba włożyła w zdobycie wiedzy o tym co/jak trenować na prawdę dużo czasu i wysiłku. Internet pełny jest świetnych znawców, doradzających nam najczęściej przez pryzmat tylko i wyłącznie swoich doświadczeń.

„Ale zaraz, Robert! Przecież zanim pójdziemy na siłownię, przede wszystkim powinniśmy kupić sobie jakiś strój!! Jakieś fantastyczne lacze! Jakieś leginsy fancy, którymi zaimponujemy wszystkim! Po co myśleć o trenerze, po co o wiedzy jakiejś!”

Ano dlatego, żeby uniknąć niepotrzebnych wydatków i zawodu. Skonsultujmy nasz cel z trenerem, bo może się okazać, że te piękne buty okażą się niezbyt zdatne do treningu, którym osiągniemy wybrane cele, a prawdopodobnie na dzień dobry wystarczą nam zwykle dresy i trampki z płaską, stabilną podeszwą i będziecie zdziwieni, że można tak tanio zapewnić sobie komfort podczas wykonywania ćwiczeń.

Wróćmy jednak na chwilę do wyboru siłowni. Siłownia musi być najlepsza, na jaką nas stać i musi znajdować się najbliżej miejsca zamieszkania! Czemu ma być taka dobra? Bo sprzęt jednak trenuje razem z nami – tak po prostu jest i choć dobry trener poprowadzi wam trening życia, choćby przy pomocy najprostszych przyrządów (tak, uwierzcie mi na słowo) warto jest mieć wybór w sprzęcie, z jakiego korzystamy. Warto z wielu różnych przyczyn, w które się teraz zagłębiać nie będę, a które na pewno poruszę w następnym artykule. Chłopaki, którzy całe życie trenowali sami, bez pomocy trenera z pewnością zmieszają mnie teraz z błotem twierdząc, że chcę coś sprzedać. Zanim jednak rzucicie kamieniem pomyślcie, że to, co wy robicie od długich lat, co dla was jest sposobem na życie, dla ”nowych“ jest często złem koniecznym, a wszystko to w otoczce strachu, co ma na prawdę wielkie oczy.

Wspomniałem wyżej o lokalizacji siłowni, w której zamierzamy trenować. Tak, siłownia powinna być moim zdaniem albo blisko domu albo po drodze z miejsca lub do miejsca pracy.

„Ale czemu trenerze? Przecież na drugim końcu miasta trenuje nasza najlepsiejsza koleżanka!”

Właśnie, dlatego że jeśli ona zrezygnuje nagle z treningu, to ta odległość będzie jedynie kolejnym, świetnym powodem, żeby też rzucić to wszystko w pieruny! W rzeczywistości jednak będzie to tylko wymówka, którą sami sobie nieświadomie przygotowaliśmy. Nie dotyczy to oczywiście sytuacji, w której jesteśmy posiadaczami kart typu benefit i inne.

Wtedy już hulaj dusza.

Szczerze? Dajcie sobie szansę, jeśli już udacie się na zajęcia grupowe, żeby się czegoś nauczyć. Tam trener, jeśli jest dobry, będzie się dwoić i troić, żeby każdy wykonywał wszystko jak najbardziej poprawnie. Bądźmy jednak realistami. Jeśli zjawicie się na jego zajęciach dwa razy, to nie zdąży was nawet opuścić uczucie wszechogarniającej niewiedzy i bezradności. Nie wymiękajcie przedwcześnie, chodźcie na jego zajęcia regularnie, a na pewno poczujecie się tam jak w domu. Tak, to w końcu nastąpi!

Zatem macie już ciuszki. Macie siłownię. Może nawet na liście zajęć wypatrzyliście coś dla siebie. Można zatem pomyśleć o współpracy z trenerem o ile czujecie mimo wszystko, że prędzej zginiecie na siłowni niż zgubicie zbędne kilogramy! Jej kształt oraz forma zależy od was.

„Okej Robert, ale jak odróżnić trenerskiego gwiazdora, który chce na nas tylko zarobić od kogoś kto wie, że nie zarobi na życie jeśli nie będzie po prostu dobrym w swoim fachu?”

Widzicie… Tu wam nie pomogę. Oczywiście mogę śmiało polecić siebie i chłopaków z OptimizeMe, ale przyznaję otwarcie nie jesteśmy ani początkiem ani końcem trenerskiego wszechświata. To w dużej mierze od was zależy jak wygląda “rynek” usług trenerskich ( fatalne określenie dla kogoś kto widzi w tym coś więcej niż pracę, ale musiałem). To wy dokonujecie wyboru na podstawie swojej subiektywnej oceny. Warto też po prostu popytać, poczytać i przed wszystkim porozmawiać z kimś komu zamierzacie powierzyć swoje zdrowie. Brzmi poważnie? Powinno!

Odsyłam was oczywiście do artykułów które zamieszczamy, a gdy stwierdzicie, że możemy być remedium na wasze problemy – piszcie! Na pewno nie podejmiemy się niczego co nas przerośnie. Na pewno nie zmarnujemy waszego czasu ani pieniędzy.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *